poniedziałek, 9 maja 2011

Dreams Really Do Come True

Pamiętacie jak ostatnio żaliłam się i rozpaczałam nad nieszczęsnym losem mym i złośliwością rzeczy martwych? Okazało się, że skoro mnie nie udało przechytrzyć wszędobylskiego pecha, wziął się z nim za rogi nieoceniony Paweł. Albowiem, męczony moim gadaniem, marudzeniem i opowieściami: 'jak to jest możliwe, by wymarzona teczka mogła dać nogę dokładnie dzień przed tym jak po nią przyszłam' - postanowił się odkuć.
Tak oto kilka dni później oczyskom mym ukazał się mój wymarzony neseser. Uwierzyć nie mogłam, że chłopakowi chciało się przejechać cały Kraków wzdłuż i wszerz w poszukiwaniu i co najważniejsze - odnalezieniu wymarzonej teczuchy. A jest to nie lada wyczyn bo Paweł nie należy do osób lubujących się w robieniu zakupów. Najlepsze to takie: trzask, prask i spodnie. Nie daj Bóg jakieś komplikacje z brakiem rozmiaru, fasonu i te pe. Dramat. Ja wtedy muszę walnąć setę i dopiero biegać bo inaczej zawał, otępienie tudzież choroba umysłowa murowane. Ale nie taki diabeł straszny, co to to nie. Dzielnie znosi asystę w wybieraniu 'fatałaszków, sukienuń i buciczków', a sam nie rzadko ma kapitalne pomysły - co się chwali, oj chwali (tak, już widzę ten wzrok mordercy po przeczytaniu poprzedniego zdania).

Jednakże by nie roztrząsać tu naszych zakupowych przygód (a uwierzcie, z moim gapiostwem i darem przysparzania sobie komplikacji niejeden post w tej tematyce mógłby powstać) przejdźmy do sedna sprawy. Sukienka jest Wam już dobrze znana, bo nie ukrywam, jest to jedna z moich ulubionych rzeczy które wiszą w szafie. Nad butami zastanawiałam się dosyć długo. Do momentu aż osatła się ostatnia para. I chwała za mój refleks bo są to najwygodniejsze koturny świata (pomijając fakt zjeżdżających do przodu stópek - muszę kupić jakieś 'żelowe coś' by powstrzymało ten proceder). Nosi się je cudownie i bardzo ładnie na nodze wyglądają.

No dobrze, po tym wylewie pochwał (żeby potem nie było, że nie chwalę, nie doceniam i w ogóle złą kobietą jestem) oraz kolejnych opowieści z cyklu: 'mam na imię Kasia i jestem zakupoholiczką' zapraszam na kilka dokumentujących ten wpis zdjęć, a ja zwijam się z moim dwukołowcem w siną dal (tu pojawia się wizualizacja odjeżdżającej ku zachodzącemu słońcu mnie).









zdjęcia - Paweł

teczucha - Parfois; marynarka - H&M; sukienka - sh; buty - sequin.pl; opaska - iloko.pl









32 komentarze:

  1. cudowna sukienka i zastanawiałam się nad tymi butami, jak wyglądają na nogach:D

    OdpowiedzUsuń
  2. śliczna sukienka i teczucha też jest fajna, ajajaj. ; D

    OdpowiedzUsuń
  3. Pięknie wyglądasz, genialne koturny!

    OdpowiedzUsuń
  4. rewelacyjna sukienka!
    wyglądasz przepięknie i przeuroczo :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. zastanawiam sie nad tymi bucikami
    wygodne są?

    OdpowiedzUsuń
  6. świetne zdjęcia :)
    dodaję do obserwowanych i zapraszam do siebie

    xx
    http://modowymaniak.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny look, kocham takie :) Przedostatnie foto z rowerem jest bardzo klimatyczne.

    OdpowiedzUsuń
  8. klimatyczny vintage! lubie to.

    Zapraszam do siebie na http://fashionmugging.blogspot.com oraz do wziecia udzialu w giveawayu ! Do wygrania bony do schaffashoes.pl !

    OdpowiedzUsuń
  9. no nie! uwielbiam te Twoje długaśne, przepełnione emocjami wpisy;) zaś pod tekstem, raj dla oczu mych się ukazuje- zdjęcia bowiem Twej osoby to to, na co patrzeć lubię. I zaprawdę nie wiem jak to możliwe, że Paweł Twój zdjęcia robi tak 'rach, ciach', jak to mówiłaś. O takich koturenkach marzyłam przez ostatni tydzień, ale się jakoś już wymarzyłam. Ta guma mnie zastanawia, czy to wygodne, nie poci się, nie odparza? =)

    OdpowiedzUsuń
  10. @Eve Gore - są bardzo wygodne. W sumie chyba najwygodniejsze koturny jaie na nogach miałam:)

    @Żużu - emocjonalne, głębokie i przede wszystkim posiadające drugie dno:P A zdjęcia, no nie powiem - utalentowany ten chopok jest:P Dziękuję w Jego imieniu:) A co do buciszy, to jedyne co do zarzucenia im mam to te palce zjeżdżające. Nawet myślałam czy by na rozmiar nie wymienić, zobaczymy. ALe jeśli chodzi o wygodę to polecam:)

    BArdzo Wam dziękuję Drodzy Czytelnicy za tyle komplementów;)

    OdpowiedzUsuń
  11. groszki to jest to, co tygryski lubią najbardziej ;-)
    (a ja mam top rurzowy w białe groszki, o!)

    OdpowiedzUsuń
  12. ależ uroczo! genialna para: sukienka plus te słodkie butki :)

    hehe, podziwiam Twojego faceta za takie poświęcenie ;]

    OdpowiedzUsuń
  13. jestem zakochana...kolorystycznie cudownie

    OdpowiedzUsuń
  14. piękne buciki :D
    Pozdrawiam Julka :)
    mylifeisbrilliant-julka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Pięknie masz zrobione włosy, a ta opaska dodaje Ci takiego dziewczęcego uroku :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Popieram przedmówczynię, włosy są jak czesane wiatrem w blasku słońca (może wiersze powinnam pisać?) Strasznie mi się podobają , a kiecka bombastik fantastic:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Pięknie wyglądasz, zazdroszczę kiecuni!

    OdpowiedzUsuń
  18. @6roove - ja też Go podziwiam:P

    @Patka, Mery2710 - włosy to w ogóle zdążyły się rozwalić po całym dniu pracy:P

    Jeszcze raz ślicznie dziękuję za tyle miłych słów:)

    OdpowiedzUsuń
  19. cudowne połączenie sukienki z meliskami :)

    http://allegro.pl/myaccount/sell.php zapraszam na zakupy

    OdpowiedzUsuń
  20. Bardzo ładnie wyglądasz :) Tak dziewczęco i świerzo :)
    Zapraszam do mnie: http://hit-myself.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  21. Fajny blog, na pewno będę cię odwiedzać. Zdjęcia mają super klimat, stylizacja też fajna.

    OdpowiedzUsuń
  22. przepiękne masz te melliski!
    zapraszam do siebie:) myinspirationss.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń