Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zara t-shirt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Zara t-shirt. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 31 maja 2015

And I Loved That Little Game You Had Called Crying Lightning


Na początku tego wpisu bardzo chciałabym podziękować osobie dzięki której zdjęcia do dowodów osobistych wyglądają jak żywcem wyjęte z kroniki kryminalnej. Orange is a new black totalnie.

Brawo. Pomysł genialny.

Idziesz sobie taki niczego nieświadomy człowieku odnowić dowód (bo wtem nagle bank trąbi, że przelewu biedny robaczku nie zrobisz, gdyż Twoja mała plastikowa tabliczka tożsamości wzięła się i skończyła) i wiesz, że musisz do tego dowodu zrobić zdjęcie. Po namyśle stwierdzasz, że focia z gimnazjum może być już trochę nieaktualna (ale TYLKO TROCHĘ). Pindrzysz się przed lustrem pół godziny, 'strike a pose' który profil lepszy, uśmiech nr dziewięć, uśmiech numer pięć - wiesz, że jesteś gotowy. Wyglądasz lepiej niż mógłbyś sobie wyobrazić. Cud, miód, orzeszek. Zadowolony w podskokach zmierzasz do Pani Fotograf i z uśmiechem na pysku oznajmiasz, że przyszedłeś zrobić zdjęcie do ID. W pięciu (dosłownie: w pięciu) sekundach kobieta robi z Ciebie największego maszkarona świata. Serialowa Brzydula to laska pełna powabu, gracji i seksapilu.

"Pani ściągnie okulary, co mnie obchodzi, że Pani je nosi non stop i bez nich nic widzi, takie przepisy".

Ok.

"Pani zrobi coś z ta grzywką. Tak nie może być. Brwi mają być widoczne. Całe. Podnieś sobie tę grzywkę jakoś. Po bokach ją ułóż. No. Okropnie. Okropnie. No ale co ja mogę".

W ten sposób pozujecie z tak zwaną 'cipką na twarzy wykonaną z grzywki'.

"Hm. W sumie to Pani tych brwi prawie nie ma, może Pani puszczą takie zdjęcie'.

Senkju. Moja pewność siebie właśnie została zdeptana i dokładnie uklepana nogą Pani Fotograf.

"Jakieś dziwne coś masz na twarzy, ale spoko. WYFOTOSZOPUJĘ Ci to".

A myślałam, że Paweł w czasie robienia zdjęć to świnia i prostak. Nope.

"Eeee, nawet nie jest źle. Większość wychodzi jeszcze gorzej" - słyszysz po otrzymaniu małego pakunku ze zdjęciami.

W głowie już świergotają pozytywne myśli, już się nawet uśmiechasz, już cieszysz się na myśl o obdarowaniu Twoją małą, cudną podobizną Mamy, Taty, przyszłego Małżonka oraz Pani w Urzędzie i nagle otwierasz mały albumik. Spoglądasz na TO co się w nim znajduje...i widzisz najbardziej asymetryczną, ziemniaczaną twarz świata o odcieniu skóry godnej przypadkowego denata wyciągniętego ze stawu. Dowiadujesz się nawet, że masz tylko jedno odstające ucho, diametralnie różniące się kształtem od drugiego. Paczysz na dziwnie małe ślepka wyrażające totalnego mindfucka związanego z całą, mającą przed chwilą miejsce sytuacją. 

Tych emocji...tego zdziwienia i rozczarowania nie dało się ukryć. 
To zdjęcie wyraża więcej niż tysiąc słów. 
To najgorsza fotografia świata, która nigdy, przenigdy nie ujrzy światła dziennego*.
Ale wszak nie powinnam się przejmować, podobno nie wyszło tak źle...



zdjęcia - Paweł

________________________♥_________________________

koszulka, torebka - Zara; spodnie, kurtka - Pull&Bear; buty - Bershka




*Na szczęście za kilka miesięcy będę zmuszona ponownie dowód zmienić i będzie to doskonała okazja do zrobienia nowego zdjęcia, na którym już na pewno nie będę taka zdziwiona;)