Gorące słońca wdziera się przez korony drzew. Bezczelnie smaga Cię po twarzy.
Zamykasz oczy.
Rześki powiew wiatru przeczesuje włosy.
Nie słyszysz nic. Głęboka cisza otula Cię swoimi ramionami niczym uginające się pod ciężarem zieleni gałęzie.
Pod Twoimi nogami kotłuje się mała metropolia, tętniąca życiem niczym największe miasta świata. Stąpasz powoli by nie zburzyć panujące w tym miejscu porządku mikrokosmosu. On się jednak Tobą zupełnie nie przejmuje, zdaję się w ogóle Cię nie dostrzegać. Bez pardonu przebiega po Twoich stopach, śpiesząc się w tylko sobie znane miejsca. Cała ziemia się rusza, cały las wiruje.
Już za chwilę zajdzie słońce.
Już za chwilę będziesz przemierzał ciemne ulice i oglądał odbijające się w Wiśle miasto.
Setki ludzi, tak jak teraz setki drzew, szczelnie Cie otoczy.
Tysiące świateł, jak tysiące świetlików, będzie prowadziło Cię do domu.
W uszach gra muzyka. Kakofonia dochodząca ze wszystkich stron miasta. Wszystko pulsuje, dopasowuje się do rytmu Twojego serca.
Jest środek nocy. Uśmiechasz się.
Bierzesz głęboki wdech. Ciepłe, czerwcowe powietrze z impetem wpada w nozdrza, uderzając do głowy niczym mocny alkohol. Znasz ten zapach, czekasz na niego cały rok.
Tak pachnie szczęście, tak pachnie wolność, tak pachnie przygoda.
i jako bonus - family business
zdjęcia - Paweł i Ritałke
________________________♥_________________________
sukienka, torebka - Zara; klapki - Birkenstock






