piątek, 27 września 2013

Instagram Mash Up #1

Jestem chyba jedną z ostatnich blogerek, która nie poczyniła na swojej stronie wpisu z uchwyconymi, instagramowymi migawkami. Wzbraniałam się przed tym nogami i rękami i co chwilę wymyślałam argumenty przeciw temu procederowi. 
Jednak, jak widzicie, do czasu...
Któregoś dnia, wśród natłoku myśli, dotarło do mnie, że właściwie wszystkim tym co wrzucam na osławioną już telefoniczną aplikację i tak się z Wami dzielę...tylko, że w formie wyłącznie słownej. Wystukiwanej w pocie i znoju na klawiaturze. Umówmy się, że naprawdę sporo Wam tu opowiadam i faktycznie lubię te nasze pogaduchy, więc dlaczego nie móc ich zobrazować? Skoro już powstały te zdjęcia to niech ujrzą światło dzienne (a po prawdzie to umówmy się: 'pics or didn't happen'). 
Poza tym, kilka dni temu kalendarz przekroczył granicę jesieni, a mnie wzięło na wspominanie lata. A było ono piękne, nadmorskie i pełne kochanego obżarstwa. 


1. grunt to znaleźć się w dobrym miejscu i odpowiednim czasie. Podczas naszego polegiwania, tuż obok rozstawiali się Panowie Pirotechnicy z wielkim, mającym zapłonąć późną nocą sercem. Nie można było odpuścić tak wiele w tym momencie mówiącego kadru.
2. wyspana i gotowa na przygody ja (jak widać).
3. #lemonnaplaży
4. wywiał mnie wtedy wiatr na wszystkie strony, a słońce opaliło jedynie pośladki. Trzy dni nie mogłam siedzieć. Mimo tego, miłość po sam grób.


1. powszechnie wiadomo, że #lemongłodnylemonzły, a dogadzanie swojemu podniebieniu to moje ulubione zajęcie. 
2. Kiziakowi może teraz zawilgnąć oko, bo oto wspomnienie naszych wspólnych wakacji i pierwszego wspólnego śniadania (bruschetta jednak z tego roku, świeża była - nie martwcie się).
3. Zajadałam się tym makaronem na potęgę i zajadam do tej pory. Dużo szpinaku, dużo pomidorów i dużo parmezanu.
4. Jesteśmy z Pawłem wielkimi fanami burgerów (biorąc pod uwagę na której kresce ostatnio zatrzymuje się waga, naprawdę wielkimi), toteż, sami rozumiecie, musieliśmy spróbować i tych gdańskich.


1. Wakacyjne śniadania też bywały niezłe. Rozkoszny koktajl z ukochanej PiKawie bo tym razem było za gorąco na Krzysiową herbatę.
2. Wiecie jak wielkie było moje szczęście, gdy w Krakowie odnalazłam Sowę? To był najlepszy dzień lipca.
3. Najsmaczniejszy mrożony jogurt jaki w życiu jadłam. Krakowskie mogą się schować.
4. Jak jagodzianka w Gdańsku to tylko u Pellowskich.


1. To jest takie cudowne, że nad morzem jest jasno nawet kilka minut przed dwudziestą trzecią.
2. Na wakacjach nie mogło zabraknąć naszego ukochanego miejsca na sobieszewskiej plaży...
3. ...i powoli zachodzącego słońca na Brzeźnie.
4. To pierwsze gdańsko - wakacyjne zdjęcie, zaraz po naszym przyjeździe. Noc była wtedy tak ciepła i piękna, że zupełnie nie chciało nam się wracać do hostelu. Dźwięki gitar, szum morza  i dużo śmiechu. Ledwo udało nam się dobiec na ostatni tramwaj.


1. Jestem daremna, a od tych wakacji, również wiem, że jestem mistrzem pakowania.
2. Skarby wynalezione w ulubionym trójmiejskim vintage shopie.


1. Stópki machają do Was z wakacji.
2. Paweł postanowił być super feszyn i ubrał się pod kolor sopockich łódeczek.
3. Ostatni dzień, na kilka godzin przed wyjazdem. Pożegnanie z morzem i dużo smutku.
4. Tę miejscówkę z kolei, sprzedała nam w nadmorskich opowieściach Babcia Pawła. Piękno, spokój, szczęście.


1. Najukochańsze molo w Brzeźnie na którym mogłabym spędzać całe dnie.
2. Mamy niebywałe szczęście do pustych i spokojnych plaż.
3. Park Oliwski, który w tym roku był moją miłością numer jeden i już nie mogę się doczekać kiedy do niego wrócę.
4. Trójmiejskich murali przedstawiać nie trzeba.

Mam nadzieję, że choć odrobinę przypadnie Wam do gustu taki post, bo jeśli tak, to niechybnie Wam tu jeszcze bardziej przybliżę cytrynowego świata, a póki co można mnie paczeć na Instagramie. Miłego weekendu!

________________________♥_________________________




11 komentarzy:

  1. Piękne zdjęcia! Ależ tęsknie za wakacjami a najbardziej za ciepłym słońcem;)
    F.

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja w niedzielę jadę do Gdańska i nie, nie będzie tak pięknie, tylko deszcz, kiła, mogiła i semestr inżynierski i jeszcze połączenia kolejowe mi zredukowali ;___; tyle nieszczęścia. nawet z vintageshopami nie mam szczęścia, w mojej okolicy ani widu ani słychu czegoś rozsądnego
    ale jak na zdjęcia patrzę, to mimo wszystko jakoś mi na sercu lepiej ^^

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne zdjęcia! Jejku,jak ja uwielbiam morze!!! Szkoda,że w tym roku cieszyłam się nim tylko 7 dni.

    OdpowiedzUsuń
  4. aaa jak fajnie , że istnieją wakacje :D

    OdpowiedzUsuń
  5. bardzo fajny mix :) lubie instagrama :D

    co powiesz na wzajemna obserwacje?

    OdpowiedzUsuń
  6. uwielbiam Twoje mixy,są pełne Ciebie, Twojej duszy i osobowości! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Śliczne zdjęcia, jedzenie wydaje się pyszne, ogólnie to czekam już na kolejnego posta :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne zdjęcia(szczególnie smakołyków! ;)). I jak najbardziej proszę o więcej! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. jagodzianka u Pellowskiego? smacznego... :/ pisałaś ten post już zdaje się po żenującym homofobicznym popisie tego pana... ja bym jego firmie nie robiła reklamy, za żadne pieniądze

    OdpowiedzUsuń