niedziela, 25 października 2015

Discover Beaches Buried Deeper Underneath The Cement


Październik to miesiąc w którym mój rower powoli zapada w sen zimowy, a ja, powoli, przesiadam się do autobusów. Uroczyście tu przysięgam, nienawidzę jeździć komunikacją miejską. Zwykle każda podróż jest wypełniona przygodami, płaczem dzieci i krzykiem bojowo nastawionych do życia babć. Jednakże jest jedna rzecz, którą w tym momencie bardzo lubię. Spotkanie w tym naszym wspólnym, porannym dyliżansie moich osiedlowych wariatów. Nie widzieliśmy się z niektórymi od marca, więc trochę zaczęłam tęsknić. A wiecie, jak przez najgorszą porę roku codziennie rano swoją niedole dzielisz z tymi samymi twarzami to zaczynacie być sobie bliscy prawie jak rodzina;)
Pozwólcie zatem, że przedstawię Wam tu kilkoro moich ulubionych towarzyszy komunikacyjnej traumy.

Pan Drzwiowy - chcesz stanąć przy drzwiach by móc na przystankach złapać trochę powietrza w tym dusznym i zatłoczonym autobusie? Nie masz na to szans. Oto w drzwiach pojawia się ich strażnik, który będzie tak na Ciebie napierał byś jak najszybciej wróciła do dalszego rzędu a 'świeże' powietrze niech zostanie w Twojej wyobraźni. Pan Drzwiowy nie przesunie się nawet o krok przy wpuszczaniu nowych pasażerów, woli wyjść z pojazdu, poczekać aż nastąpi wymiana podróżników, by następnie wsiąść i dalej pełnić role władcy środkowego wejścia. Pech chciał kiedyś, że wejść nie zdążył. Możecie sobie wyobrazić moje zdziwienia, gdy zaspana i przyklejona do szyby niczym największy glonojad, zobaczyłam Go biegnącego wzdłuż autobusu. Sytuacja była na tyle abstrakcyjna, na tyle filmowa (tu trzeba nadmienić, że Pan nie biegł jak typowy człowiek), że z otwartą gębą obserwowałam ten Jego wyścig. Autobus udało mu się złapać na następnym przystanku, ale od tego momentu już nigdy z niego nie wychodzi gdy następuje pasażerska rotacja.

Pan IPN - Pan IPN jest Panem Ipenem, ponieważ każdy w autobusie usłyszał o nim wszystko już przynajmniej pięć razy. Wiem gdzie mieszka, wiem gdzie pracuje, wiem jak się nazywa, czym się interesuje, kogo lubi a kogo nie i, że zna się (to jest jego subiektywne odczucie) na absolutnie wszystkim (i wcale nie była mi do tego potrzebna moja dusza i skill stalkera). Począwszy od polityki, zanieczyszczeń, funkcjonowania przedszkoli, a skończywszy na plastykowych długopisach skręcanych przez chińskie dzieci. Zna się na mojej pracy lepiej niż ja sama! Do tego ma głos bardzo radiowy więc mimo, że go nie widzicie, mimo, że stoicie z przodu autobusu a On z tyłu, to i tak doskonale będziecie słyszeć czym aktualnie się bulwersuje.

Pan od układu - układ jest wszędzie. Nigdzie nie możecie czuć się bezpieczni. Masoneria Was obserwuje i próbuje prać Wasze mózgi kiedy idziecie na studia. Podsłuchy są wszędzie, agenci są wszędzie, jesteśmy otoczeni. Pan ma córkę, która na nieszczęście urodę odziedziczyła po nim i zawsze zastanawia się czemu nikt z pasażerów nie chce koło nich siedzieć (odpowiedź jest prosta, wiemy, że Pan jest wrogiem masonerii).

Pan Szatan - nie wiem jak wygląda, spotkałam go tylko raz i siedzieliśmy do siebie tyłem, ale szeptanych do siebie łacińskich, szatańskich inkantacji nie zapomnę do końca życia (nawet nie wiem czy były szatańskie, ale łacina mówiona do samego siebie, pod nosem i zapętlająca się co jakiś czas, musi mieć w sobie diabelski pierwiastek).

Pan Generał - Pana Generała poznacie po typowej dla Napoleona postawie i typowym spojrzeniu pogardy omiatającym cały autobus. Czasami mam wrażenie, że nie wytrzyma ciśnienia i wpadnie do kabiny kierowcy by stamtąd rządzić światem, a przynajmniej tym autobusem. Czekam na to z utęsknieniem i bardzo mu w tym temacie kibicuję.

Pani Koza - i nasz jedyny przedstawiciel płci pięknej w tym jakże zdominowanym przez mężczyzn zestawieniu. Pani Koza jest typową kobietą w babcinym wieku do momentu, aż się odezwie. I wcale nie chodzi o głos, nadzwyczajnie zbliżony do głosu uroczego zwierzątka będącego Jej pseudonimem. Pani Koza jedyne o czym może rozmawiać to śmierć. Śmierć, umieranie, rak i inne jakże wesołe synonimy danse macabre. Już zawsze będę pamiętała wigilijny poranek spędzony z nią w autobusie po którym miałam ochotę się zabić. Dziękuję Ci Babciu Kozo, Merry Christmas.

By była jasność, absolutnie się z nikogo nie nabijam, nie wyśmiewam i nie szydzę. Ja po prostu kocham spotykać na swojej drodze takie osobliwości osobowości. Naprawdę lubię te nasz poranne 30 minut, podczas których przy odrobinie szczęścia może wydarzyć się więcej zabawnych sytuacji niż w ciągu całego dnia i myślę, że każdy z nas ma podobnie. I kiedy w połowie tego miesiąca, o godzinie 6.30 wsiadłam do mojego środka transportu i znowu wszystkich zobaczyłam, naprawdę zrobiło się na sercu ciepło. Porządek w kosmosie pozostał niezachwiany.



zdjęcia - Paweł
 ________________________♥_________________________

szary sweter - Top Secret; czarny sweter - H&M; spodnie - Pull&Bear; szalik - Zara; buty - Adidas Superstar; torebka - Paulina Schaedel


11 komentarzy:

  1. Pan Drzwiowy.. :D Na 100 % ma liczną męską rodzinę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i to wszechobecne gadanie przez komórkę w MPK :/

      Usuń
    2. no tak, często spotyka się kogoś lub coś ciekawego po drodze do pracy, ja śmigam na rowerze do samej zimy, a nawet czasem i w śniegu, jestem hardkorem, tylko, że spotykam ciekawy zapach, kierowcę samochodu skręcające wprost na mnie, bądź zwierzaka goniącego za kołem.. :))

      piękne zdjęcia i Ty

      Usuń
  2. Ja trochę boję się wsiadać już do autobusów w wersji zatłoczonej. Chyba nie pamiętam już jak to się robi :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Niech żyje komunikacja miejska! ;) Świetnie wyglądasz!! Rewelacyjny set!

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny post, nieźle się uśmiałam:) Przypomniałaś mi czasy liceum, kiedy kazdego ranka musiałam walczyć o przetrwanie w autobusie:) Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  5. :) odkąd w moim uchu rządzą audiobooki to wiele tracę :D ta radosc podsłuchu :) trasa 40minut, po drodze bazar, przychodnia,cmentarz i ogrody działkowe. Więc domyslacie sie jakie towarzystwo na trasie. Ostatnio odurzam sie aromatem skiśniętej odzieży dwóch panów z kierunku cmentarz/działki wracających. A od jutra koszmarek- akcja znicz w autobusie. obym dała radę wsiasc, bo z firmowego zadupia tylko jeden autobus

    OdpowiedzUsuń
  6. świetne fotki i twój dzisiejszy zestaw, bardzo w moim stylu pzdr

    OdpowiedzUsuń
  7. Cool outlook!

    http://vladabush.blogspot.com/2015/11/burgundy-mood.html

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo mi się podoba sposób, w jaki dobierasz ciuchy i buty :) Naprawdę mega!!! W ogóle od jakiegoś czasu przeglądam Twojego instagrama i też znajduje tam masę ciekawych rzeczy. Szkoda, że już tak rzadko piszesz. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń