Przez drewniane żaluzje do pokoju wpadają ciepłe promienie jesiennego światła. Gdy podniosę głowę znad monitora oczy cieszą mieniące się w złocie liście spowijające jeszcze szczelnie większość gałęzi. Wiecie, że o wschodzie słońca drzewa wyglądają jak wielkie pochodnie? Nawet przy temperaturze bliskiej zera można się ogrzać bijącym od nich ciepłem. Rozkosznie otulają brązy, czerwienie i ukochane przeze mnie mgły, pochłaniając w swych miękkościach, kolorach oraz czarach. Dla takich widoków warto wyjść spod puchatej kołdry nawet w weekend.
W kuchni nastawiona woda na herbatę. Korzenną. Z kawałkami pomarańczy. Palce niecierpliwie przewracają kolejne kartki książki, a wzrok rozbiegany karmi słowami wyobraźnię. Z głośników nieśpiesznie sączą się dźwięki sprawiając, że wieczory stają się jeszcze bardziej wyśmienite. Spokój, porozumiewawcze uśmiechy, miękki koc i zapach goździków. Czego chcieć więcej?
zdjęcia - Paweł
sukienka - Romwe od Bloo; wisior - Accessorize