Pokazywanie postów oznaczonych etykietą overknees. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą overknees. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 października 2013

Colder, Crying Over Your Shoulder...


Co czyni Was szczęśliwymi? 

Zastanawialiście się nad tym? Nie mówię tu o rzeczach wielkich, takich które niekoniecznie dotyczą każdego z nas (nie wszyscy wygrywamy miliony na loterii, nie zostajemy nagle odkryci przez headhuntera jako przyszłość modelingu podczas porannego kupowania bułek czy nie wygrywamy 'Szansy na Sukces' śpiewając pod prysznicem), ale tych najbardziej przyziemnych, dzięki którym nasz dzień staje się wyjątkowy. 

Bo dla mnie taki wbrew pozorom nic nie znaczący moment, kiedy kładziemy się do łóżka, kiedy zapalam nocne, migoczące lampki, wyciągamy książki/tablety/komputer z serialem jest najważniejszą chwilą dnia. Spokojnie oddycham. Wymieniamy porozumiewawcze uśmiechy i zapominamy odliczać minuty. Gdy w zlewie nie zalegają już brudne naczynia, cały blok ułożył się do snu, a my nad kubkiem kakao dopiero zaczynamy prowadzić poważne, nocne rozmowy o wszystkim i o niczym dzieje się magia, raz na jakiś czas przerywana tłumionym chichotaniem. Magia dostrzegana w rzeczach małych, widocznych nie dla wszystkich. Moje czary, sprawiające, że w tym momencie niewiele jest w stanie zmącić moją radość. 
Dokładnie tak samo jak wtedy, gdy pod koniec dopieszczania zdjęć wiem, że pobudka o szóstej rano w niedzielę nie poszła na marne. Kiedy skradanie się do flisackich łódek i wypełniony wodą kalosz* stają się wspomnieniami wywołującymi zamiast dreszczy uśmiech na twarzy, a obraz spowitych w mgle gór ciągle wprawia w nieskończony zachwyt. To wszystko to tak niewiele, a sprawia, że każdy nowy dzień witam jak starego kumpla z którym mam ogromną ochotę wyskoczyć na piwo.



zdjęcia - Paweł

________________________♥_________________________

sukienka, sweter - Pull&Bear; szalik - H&M; zakolanówki - Gatta; kalosze - Hunter



*Don't ask. Przecież każdemu zdarza się wpaść po sam tyłek do liczącego kilka stopni powyżej zera Dunajca.








niedziela, 12 maja 2013

"Zrobisz Mi Dziś Zdjęcia...?"

...co za przyjemna pobudka*. Otwieram jedno oko, spoglądam za okno. Drugie oko, sprawdzam na telefonie szczegółową prognozę pogody**. Skreślam w myślach kilka rzeczy, które na dzisiaj zaplanowałem. Wiem, jak to się skończy. Wiem, że dziś nic z tego nie wyjdzie, ale cóż mogę zrobić, by zagwarantować sobie względny spokój (przynajmniej do czasu owych zdjęć)? „Oczywiście kochanie”!

Zwykle nie wiem co Lemon na siebie założy. Pytanie nie ma sensu, po odpowiedzi wiem zwykle tyle samo, ile przed. Od nikogo przecież nie wymagałbym zapamiętania zawartości garderoby autorki tego bloga, tym bardziej sam nie mam zamiaru się tego podejmować:) Miejsce? „Wymyślimy coś w pracy”. W domyśle „wymyślisz coś w pracy”, w praktyce „rozejrzyj się po pracy”.

Jak to wygląda, można przeczytać w poprzednim poście (przynajmniej z punktu widzenia Kasi, ja się nie zgadzam z połową tych bzdur). Aby fotografowany obiekt zaczął zachowywać się przed obiektywem tak jak chcemy, należy wykonać około pięćdziesięciu fotografii przeznaczonych do kosza***, po czym wypowiedzieć magiczne zaklęcie: „dobra, kończymy”. W momencie Lemoniada zaczyna wyglądać jak rasowa modelka, dziesięć zdjęć, mamy to o co chodziło. O ile tylko poziom irytacji fotografowanej nie zdążył osiągnąć masy krytycznej, w tym wypadku bowiem magia na nic się nie zda i rytuał należy powtórzyć dnia następnego.

A teraz sytuacja B:

Piękne popołudnie, wylegiwanie się na kanapie po zjedzeniu czegoś dobrego. Słońce tam gdzie chcę, delikatne chmury takie jak chcę, idealne światło do zdjęć które CHCĘ zrobić od tygodnia, zanim trawa zarośnie mi miejscówkę (tak, wiem nawet gdzie je zrobić!). “Dziś czuję się gruba” słyszę. W głowie zapala mi się neon z moim ulubionym hasłem Riennahery: „dzień mordy”... :) Dobra, w to lepiej nie brnąć, przecież skoro nie czuje się ładnie, to nie będzie wyglądać ładnie, deal with it****. Zrobię te idealne zdjęcia kiedy indziej, kiedy warunki nie będą idealne, a moje chęci dalekie od entuzjazmu. Grunt, to kobieta zadowolona.

Kto więc z Was, drodzy czytelnicy, myślał że robienie zdjęć na bloga to sielanka i radosne pstrykanie, niech przemyśli sprawę jeszcze raz. Bo choć czasami mamy sporo radości i śmiechu, bywa też, że zdjęcia kończą się niezbyt przyjemną awanturą - tak jak te z poprzedniego wpisu:P Ja tymczasem dopijam kawę i jedziemy dalej z tą karawaną - bo choćbym chciał, kolejne same się nie zrobią...


zdjęcia - Paweł

________________________♥_________________________


sukienka - H&M; sweter - House; zakolanówki - Tkmaxx; torba - prezent od Przyjaciół; buty - Oysho



* Pobudka niekoniecznie oznacza poranek, czasem może to być też wyrwanie z zamyślenia, albo przerwa w czasie gry, zwykle w połowie jakiegoś ważnego dialogu.

** Aplikacja z danymi pogodowymi ICM niezbędnikiem szafiarskiego fotografa oraz miejskiego rowerzysty.

*** Chwała cyfrowej rewolucji fotograficznej!

**** Zasada nie działa w przypadku: “skoro mówię że zdjęcia teraz/tutaj nie wyjdą ładne, to nie wyjdą ładne”.