Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zara jacket. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zara jacket. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 stycznia 2014

My Days End Best When This Sunset Gets Itself Behind


Pierwszy dzień urlopu budzi mnie z opatulonym w puchową kołdrę balkonem. Krajobraz przybrał czarno - biały kolor, a pomaga mu w tym jeszcze leniwie opadający z nieba śnieg. Pierwszy, prawdziwy tej zimy. 

Niech go szlag. 

Nie licząc poprzedniego roku, jest to kolejny raz, kiedy ja postanawiam zrobić sobie kilka dni wytchnienia, a świat bombarduje mnie najgorszym z możliwych opadów atmosferycznych. Mam nadzieję, że to krótkotrwała niedogodność. Niech zmrozi, niech poskrzy się w słońcu i w połowie lutego zniknie na następne dwanaście miesięcy. Do wiosny wszak już bliżej niż dalej. 

Rozglądam się po pokoju i próbuję ogarnąć walające się po podłodze ubrania. Plecak do połowy zapełniony (taka tam alegoria szklanki w 1/2 pełnej) i zastanawiam się ile warstw muszę na siebie włożyć żeby nie zmarznąć. Nie jest to jednak najważniejsze, najważniejsze jest to, że będę mogła odpocząć od dającej ostatnio w kość pracy, od Krakowa i zmienić choć na chwilę otoczenie. Bo te najbliższe kilka dni nie tylko obfitują w jeden z najbardziej spontanicznych wyjazdów zorganizowanych z dnia na dzień, ale w miejsca zupełnie nowe i takie do których wrócę po kilkunastu latach nieobecności. Także ten, trochę nie mogę się doczekać. 

W każdym razie, bo czas mnie goni, a jeszcze do upchnięcia mam kilka szpargałów, zostawiam Was ze zdjęciami na których śniegu i mrozu jeszcze nie było. Wręcz przeciwnie, nawet można by pokusić się o stwierdzenie, że pogoda była całkiem niczego sobie. Z pewnością potwierdzić by to mógł Pan stojący obok mnie ostatnio w tramwaju, a mający na sobie jedynie puchową kurtkę i krótkie spodenki (yup, boso przez świat level hard). 

Do zobaczenia w niedzielę!



zdjęcia - Paweł

________________________♥_________________________

marynarka, szalik - Zara; bluza; koszula - House; spodnie - H&M; trampki - Converse; torba - vintage



niedziela, 25 listopada 2012

Over And Over

Z barku słońca powoli zaczynam wariować i popadać w posępną depresję. Wokół mnie rozciąga się mgła, a nad głową osiada krakowski smog, który według wszystkich znaków w internetach, tudzież gazetach ma mnie truć i uśmiercać powoli i bezboleśnie. Ostatnio każdy poranek wygląda jak czołówka 'Walking Dead', a ja wędrując spowiniętymi w mleko uliczkami wypatruję tylko wynurzających się nagle zza rogu charczących zombie. Co gorsza, o tak wczesnej porze nie miałabym nawet jak się przed nimi obronić. No bo czym? Torebką mam po głowie walić? Na pewno taki cios bardzo obejdzie nie do końca umarłą kreaturę. I takie właśnie rozmyślenia po mym łbie krążą, odbijając się od pustych ścian między uszami. Jak widać potrzebuję światła słonecznego na gwałt bo inaczej oszaleję, zdziadzieję i dopadnie mnie choroba sieroca. Już z tego wszystkiego ostatnio sobie nawet za krótko włosy podcięłam (a musiałam bo mi zaczęły się buntować, kłócić i w ogóle jakieś dziwne fochy stroić. Gupie.). Dupa, mrok i Mordor jak to mówią. 

A zdjęcia jeszcze jasne, urokliwe i bez padaki. Ujarzmione cudem kudły podobają mi się nawet na nich, choć pobladły biedule. Sukienkę chyba zachodzę na śmierć bo jest idealnym bezrękawnikiem do noszenia ze wszystkim, do wszystkiego oraz na wszystkie okazje. Szczególnie lubię ją razem z burbundowym swetrem i marynarką (na która polowałam z resztą od momentu ukazania się jesiennego lookbooka Zary. Swoją drogą  mówiłam już, że dział Kids, wspomnianego zdanie wcześniej sklepu robi mi dobrze tej jesieni? Jeśli nie to właśnie to robię).



zdjęcia - Paweł

sukienka, marynarka - Zara Kids; sweter, chusta - H&M; teczka, brocha - Parfois; buty - Primark


P.S. Na mojej mordoksiążce trwa akcja 'Nakarm Portfel Lemonce'. Może ktoś, coś?;)