Czasami sprzedaję ciuchy. Czasami nachodzi mnie wręcz ogromna chęć wzięcia i pozbycia się góry nienoszonych przeze mnie szmat. Każda z nas wie, że taka potrzeba reorganizacji to dobro rzadko spotykane i niektóre z nas nawiedza raz na ruski rok. Jednakże, jak już poczujemy to ukłucie poniżej pleców przez które nie możemy usiedzieć w miejscu tylko z rozpędu wpadamy do szafy i wywalamy, segregujemy oraz mówimy: 'papa' niepotrzebnym nam już rzeczorom - to wiemy, że COŚ się dzieje.
Ja od dłuższego czasu większość takich fatałaszków umieszczam na fanpejdżu z nadzieją, że jakiś kochany podglądacz, dusza z pełnym portfelem postanowi przygarnąć i przytulić do serca sukienkę/koszulę/buty. Nie lubię jednak 'zarabiać' na moich Czytelnikach i wszystkie rzeczy które tam lądują są (w moim mniemaniu przynajmniej) za symbolicznego 'piniondza'. Co robię jednak w czasach kiedy: 'o borze, o borze, o borze zielony jaką ja torbę widziałam! Matko Bosko, Kiryjelejson, tyle mamony, tylko bilona, skąd ja na nią wezmę kiedy do wypłaty zostało jeszcze całe siedem dni?!'. A no jak to skąd, z allegro. I wtedy otwieram bramę wirtualnego piekła, gdzie ilość ewenementów spotykanych na jednym megabicie kwadratowym jest wprost oszałamiająca i przyprawiająca mnie o wieczne niedowierzanie, permanentnego mindfucka oraz rozdziabioną do samej podłogi szczękę (czego jednak się nie robi dla nowej torebki, right?).
Nie wiem, czy ja jestem po prostu głupia i nie nadążam na tym jak bardzo szybko zmienia się świat, pędzi do przodu a wraz z nim tabuny ludzi, ale dawno, dawno temu (...w odległej galaktyce), kiedy serwis aukcyjny był praktycznie jedyną możliwością posiadania czegoś wyjątkowego i innego niż wszyscy, sprzedaż wyglądała zupełnie inaczej. Kiedy Przyjaciel mój podesłał mi licytację z oldschoolową ramoneską Adidasa po wcześniejszych zapowietrzeniach, palpitacjach serca i lekkich omdleniach, z duszą na ramieniu wysyłałam sprzedającemu wiadomość z prośbą o zakończenie aukcji przed czasem i kwotą, która wydaje mi się, mogłaby go do tego zakończenia skłonić. Bo tak wypadało. Przynajmniej według mnie. Kurtkę o której mowa mam z resztą do dziś, nawet sobie na mnie grzecznie z półki spogląda, a ja mam czyste sumienie, że nie zachowałam się jak burak i nie chciałam z kogoś zrobić debila.
Biorąc jednak pod uwagę czasy dzisiejsze w głowę zachodzę czy to może ja wówczas nie wykazałam się ilorazem inteligencji pojemności pierwszej, lepszej flaszki. Wśród wspaniałych użytkowników allegro możemy rozróżnić kilka moich najulubieńszych typów:
- Jadźka z targu - przykładowa sytuacja: sprzedaję NOWE, wełniane gacie. Przymierzone raz. Okazały się za małe to co mają leżeć. Świetna jakość, naprawdę super kul na maksa. Cena 80 zł razem z przesyłką (cena sklepowa 130 zł + przesyłka). Dobrze wróżąca wymiana maili z potencjalną kupującą. Ja szczęśliwa, bo jak tu się cieszyć...do momentu. Otrzymuje wiadomość, że 'wszystko pięknie ładnie, że spodnie cudowne, że wymiary pasują, ale może byśmy się trochę potargowały (tu słodki uśmieszek), dwa złote mniej i biorę'. I ja się w tym momencie zastanawiam czy jakimś cudem przetransportowano mnie na jarmarkowe stoisko i jakaś baba do mnie krzyczy: 'Pani! Pani! Po ile Pani ma te majty?! Po pińć złotych?! To nieee, to drogoo, za trzy złote biere'. Naprawdę, DWA ZŁOTE?! Interes życia, wystarczy na coca-colę w puszce. Po mojej wiadomości zwrotnej, że allegro to nie targ i czy naprawdę chce się wykłócać o wspomnianą wyżej kwotę przy oferowanych przeze mnie warunkach, zainteresowana Pani nie odpisała i się obraziła, Spodenki sprzedałam kilka dni później na fp świetnej Czytelniczce, której mam nadzieję służą do dziś.
- Jadźka z targu poziom hard - nowa sukienka wystawiona za 50 zł z przesyłką. 'Pani, za trzydzieści złotych biorę od ręki'. No chyba jednak nie.
- Z kulturą za pan brat - 'wymiary', 'ile zejdziesz z ceny', 'czemu tyle to kosztuje', czyli ani dzień dobry, ani spier...pocałuj mnie w dupę oraz jak widać sami przyjaciele z którymi znamy się całe życie. Wiadomości autentyczne - jako ciekawostkę trzymam je cały czas na swojej skrzynce. Ten typ łączy się najczęściej z Jadźką z targu poziom hard.
- Kombinatorzy - wygrana aukcja, towar wysłany, po tygodniu wiadomość jakoby przedmiot był podarty, stary i śmierdział moczem. Zachodzę w głowę: JAK, KIEDY? Toż sweter w reklamówce całą zimę przeleżał, z metkami był, czym zawinił kopercie zwykłej, że go tak niezacnie urządziła?! Żądam zdjęć i oczom mym ukazuje się moja bieda wyglądająca zupełnie inaczej niż jak ją ostatni raz widziałam. Pani oczywiście pragnie zwrotu zatrważającej kwoty dwudziestu złotych. Pani ma na koncie już kilka negatywów od sprzedających. Spór rozpoczęty, Pani jednak się wycofuje. I biorąc pod uwagę jeszcze niedawną, wielką aferę blogowo - allegrową, naprawdę podzielcie wszystko kilka razy, bo TAKIE rzeczy ze strony kupujących faktycznie mają miejsce.
- 'Chcę czy nie chcę, oto jest pytanie' - po kliknięciu 'kup teraz' za jakieś trzy godziny dostajemy informację, że: 'niee, ja jednak tego nie chce, ja nie zapłacę', 'siostra/mama/pies/sąsiadka kliknęła ja nic nie wiedziałam', 'SAMO się kliknęło'. Cycki opadają, nawet moje.
By było śmieszniej, nie zdarzyła mi się jeszcze aukcja w której udziału nie brałby któryś z wymienionych wyżej typów, ZAWSZE mnie któreś dopadnie, choćbym nie wiem co robiła i co wyklikiwała w opisach przedmiotów. Nie wiem, może ja faktycznie jestem misiem o małym rozumku i nie ogarniam tych biznesów. Ciągle żyję w swoim wyidealizowanym świecie, w którym nie chcę nikogo oszukiwać, w H&M nie kłócę się z kasjerką o cenę sukienki, a nawet na targu głupio byłoby mi licytować się o kilo jabłek. Jestem głupim lemonem, którego niedługo pożrą Jadźki. Zjedzą i nie pozostanie po mnie nic. Nawet dwa złote.
zdjęcia - Paweł
________________________♥_________________________
koronkowe spodenki [%] - Pull&Bear; sweter [%] - Oysho; jeansowa koszula - Stradivarius; oksfordy - allegro; torebka - vintage
P.S. Nie twierdzę oczywiście, że wszyscy sprzedający są święci, bo i im zdarzało się wysłać ziemniaka zamiast nowego ajfona, jednakże, odpukać w niemalowane, ja z nimi jeszcze nie miałam przykrych sytuacji:)





