Pokazywanie postów oznaczonych etykietą H and M skirt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą H and M skirt. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 stycznia 2014

Just Like A Whiskey Bottle Drained On The Floor, She Got No Future, Just A Love To Endure


Nikt tak dobrze nie potrafi rozpocząć weekendu jak ja - zapominając portfela ze wszystkimi pieniędzmi, kartami, dokumentami i, co w tym momencie najważniejsze, biletem miesięcznym (którego doładowywanie jest dla mnie ciągle jedną, wielką, czarną magią i od dwóch miesięcy fuksem chyba mi się udaje to zrobić), a potem zostać złapaną przez Panów Kontrolerów (przemiłych z resztą) wlepiających mi piękny, błękitny mandat (tak wiem, zostanie mi on anulowany jak się zgłoszę ze swoją kartą miejską - w przerwie urządzania sobie ze mnie podśmiechujek zdołali mi to powiedzieć).

Godzina siódma dwadzieścia rano, a ja już dzień miałam zrobiony. 

I co w tym wszystkim najlepsze, ani trochę nie byłam z tego powodu zła! Wręcz przeciwnie! Z panami ucięłam sobie jeszcze pogawędkę, poubolewałam nad swoim nierozgarnięciem i poszłam do pracy z uśmiechem po samo ósemki oraz perspektywą braku śniadania. Grunt to dobre nastawienie do świata.
Za to w domu, wieczorem, przepoczwarzyłam się w miękką przytulankę i w miękkim swetrze postanowiłam spędzić resztę dnia. Z resztą w tym samym który to prezentuje się Wam na zdjęciach, o.



zdjęcia - Paweł

________________________♥_________________________

kurtka, sweter, torebka - Pull&Bear; spódnica - H&M; buty - Stradivarius



środa, 30 października 2013

I Have To Confess That I Feel No Shame, I'm Gonna Have Fun Playing Out This Game


Rzeczywistość zderzyła się ze mną potwornie mocno w poniedziałek o szóstej rano i bije mnie po gębie do tej pory swoim prawym sierpowym. A jest już środa. 

Suka. 

Wariactwo, zamieszanie i ból głowy. Tak mijają moje ostatnie trzy dni. Wczoraj padłam w domu na pysk (a raczej wpadłam do wanny w której towarzyszyła mi śpiewająca za ścianą arię: 'O sole mio' sąsiadka) i nawet nie miałam siły pomyziać Was za uszkiem z czeluści internetu.

Ale już dziś jestem. W dużo lepszym nastroju. 

Spoglądam na jeszcze nie do końca rozpakowaną walizkę i wspominam zeszłotygodniowy wypad spacerowy. Nagle robi się ciepło, przestaje padać deszcz a ja hasam po usłanym liśćmi Lesie Oliwskim. W końcu zaliczyliśmy Pachołek, a moja miłość do Gdańska pogłębiła się jeszcze bardziej (bo jak miałaby się nie pogłębić, kiedy na wejściu wita mnie złoty, szeleszczący dywan, który w połączeniu z pagórkami wygląda jak falujące morze? Do tego prześwitujące między drzewami słońce, jak ja mam nie cieszyć się jak głupia, kiedy świat serwuje mi na tacy takie widoki?).

Nawet wspomnienie podróży powrotnej napawa mnie ciągle szczerą radością, kiedy po ostrym starciu (walka w kolejkach do dziekanatu jednak na coś się przydała) zasiedliśmy na pierwszych, super vipowskich miejscach Polskiego Busa (w ogóle lowe Polski Bus, lowe, lowe, low) na samej górze i like a boss pędziliśmy oraz podziwialiśmy malownicze krajobrazy otulonej jesienią Polski. Naprawdę należy sobie stwarzać okazję do przeżywania takich chwil, do chłonięcia piękna i do szczęśliwości.



zdjęcia - Paweł

________________________♥_________________________

spódnica, koszula - H&M; sweter - second - hand; parka - House; szalik - Reserved; buty - Stradivarius; teczka - Not A Virgin Shop











niedziela, 6 października 2013

Doubts Will Try To Break You, Unleash Your Heart And Soul


Straszne faux pas popełniam tym postem. Tzn. strojem, post niczemu winien nie jest. Kilka lat temu już wizualizowałabym sobie anonimowe sępy nadlatujące by rozszarpać mnie za to, że pozwoliłam sobie na takie ciuchowe przestępstwo. Wszak powszechnie wiadomo, TAKICH rzeczy robić nie wypada.

Otóż, moi Mili...cała jestem w HaMie. 

Od połowy łydek, aż po samą szyje. 

H&M. 

Przekleństwo wszystkich blogów o szafowej tematyce i uczta dla chcących ukryć swą tożsamość, niekoniecznie przyjaznych komentatorów. Jedzcie i pijcie. Wszystko na mój koszt.

A zaczęło się jak zwykle niewinnie, bo od szalika. Bo widzicie, kupiłam sobie sweter, a ponieważ poranki zimne i niekoniecznie sprzyjające bujaniu się lekko odzianym, stwierdziłam, że potrzebuję jakiś zgrabny, pasujący do nowych, szarych splotów otulacz. Więc pobiegłam do 'szafiarskiej mekki', gdzie znaleźć można praktycznie wszystko i zatonęłam w milionie różnych, puszystych kominów. Kiedy wszystko już szło ku dobremu, czyt. ja dreptałam ze zdobyczą do kasy, kątem oka mignęły mi znane nam wszystkim czerwone plakaty ze strzałkami w dół. Wewnętrzna walka była ostra i niezwykle brutalna. Podejść do wieszaków czy nie. Skusić się? Przecież miałam wielki plan oszczędzania, przecież muszę kupić nowe wieszaki, przecież na cholerę mnie to wszystko potrzebne?

Ze sklepu wyszłam z dwoma szalikami, koszulą, swetrem i spódnicą vel. firanką. Jestem daremna.



zdjęcia - Paweł

________________________♥_________________________

sweter, spódnica, szalik - H&M; pasek - sh; buty - Stradivarius; torba - wiadomo;)